List trzynasty!
Kochany!
Czasami tak jak dzisiaj mam wrażenie, że we mnie żyją dwie oddzielne osoby. Jedna pełna walki, determinacji. Druga, która stale się smuci i wszystko wokoło jest takie banalne.
Pani na polskim prowadziła zażytą dyskusję, w której brało udział AŻ trzy, cztery osoby. Dwie z zapałem przekrzykiwały się w argumentach, aby być tą najlepszą osobą. Reszta zajmowała się sobą. Jedna osoba przepisywała zadanie domowe, druga siedziała zamyślona, trzecia drapała się po głowie a czwarta rozmawiała z koleżanką. Mieszanka wybuchowa. Każdy miał swoje myśli, marzenia. Niektóre rzeczy wydają się takie żałosne, że nawet mi nie chce się z nich śmiać.
Wczoraj za to udałam się na długi spacer. Oława jest taka spokojna. Uwielbiam tam jeździć, gdy mam problem. Szkoda tylko, że i moje ulubione miasto musi mieć jakieś wspomnienia z Tobą. A najbardziej boli, że tam szybciej drgnęło serce. Dziś już nie żywię żadnych uczuć. Taka obojętność emocjonalna. Mogę za to odpowiedzieć z pewnością na jedno pytanie. To na pewno nie była miłość idealna. Nawet z mojej strony, gdy bardzo się starałam.
Zastanawiałam się ostatnio nad kwestią przeznaczenia. Wierzymy w to, że gdzieś z góry zapisany jest los naszej drogi. Może i po części tak jest. W większości przypadków to my sami tworzymy sobie ścieżkę. Miłość to wybór i wierność danemu wyborowi.
Tak sobie myślę. Brakuje mi kogoś. Dziwne uczucie. Brakuje mi tej osoby, która wiedziała kiedy mam mętlik w głowie tej, która czuła kiedy coś jest nie tak.
[…]
Wiesz K. czasami bardzo mi Ciebie brakuje...
Serce pękło na pół, gdy to ujrzałam. Paulino, Ty również byłaś dla mnie ważna. Przecież wiesz, że nikt nie potrafi rozumieć jak Ty wtedy w te dni nad Odrą. Ty, Magda i Damian byliście najważniejszymi osobami dla mnie. Może nie byłaś najlepszą uczennicą, wzorem, ale byłaś bardzo dobrym człowiekiem. Dziś wiem, że najlepszym z całej tej trójki a Ciebie najmniej doceniałam. Boli mnie świadomość, że tak to się skończyło. Trójka przyjaciół stanęła na przeciwnej stronie drogi niż ja. Zaczęło się od Magdy, ja przesadziłam unosząc się honorem i straciłam Ciebie. Było mi wszystko jedno, bo miałam Damiana. Bo Damian bronił mnie. Wtedy właśnie w Nim się zakochałam i wtedy też i Jego straciłam. Przez Ciebie i Magde. Znałyście mój słaby punkt i wykorzystałyście. Dostałam w mordę jak nigdy wcześniej. Dziś wybaczyłam wam wszystko. Magda ma w oczach więcej żalu niż uczuć. Wiesz, że wczoraj byłam na grobie Pani Ani wiesz? I modliłam się o to by dalej otaczała opieką swoją córkę. I wiesz, co? W duchu opowiadałam jej jak radzi sobie Magda. Jak zawsze zostawiłam mały biały znicz. Czasami patrzę na Twoje zdjęcie z małą chrześnicą. Śliczna jest. Pewnie już wiesz, co znaczy kochać dziecko niepodważalną miłością prawda? Nikola przyjeżdża. Będzie mi brakowało spotkań z Tobą i śpiewania „lalalala Kamima like the big boys”. Brakuje mi zgonów z Marka, Szymona. Brakuje zwykłych rozmów przez gg. Brakuje plotek, które trwały godzinami. Jakbym miała wiecznie żal, nie byłabym człowiekiem, który kocha. A kochał szczerze. Bardzo kochał. Całą trójkę. I cała trójka została mu odebrana.
Nie jestem ideałem. Popełniam błędy jak każdy. Wiele zawiniłam tracąc przyjaciół. Byłam zbyt egoistyczna. Byłam zbyt chamska, podła. Byłam zbyt bezwzględna. Byłam ironiczna. Ale kochałam tych ludzi. A oni wszyscy opuścili mnie. Czasami chciałabym cofnąć czas. I móc podejść i zwyczajnie pójść do parku. Powyłupiać się na trawie, placu zabaw i porobić fotki. Bo ja je dalej na komputerze mam a w oczach pojawiają się suche łzy, gdy oglądam przypadkiem.
Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić.
Teraz zrozumiałam, co mam. Jakie dwa skarby mam obok.
Będę obok.
Będę z wami.
Będę prowadziła za rękę.
Będę kochała.
Magdo:* i Justysiu:*
Bo bez was już nie byłoby tak samo…
skomentuj (3)
List dwunasty!
Malutki!
Wszystko zgromadziło się w jedną całość. Wszystkiego było za dużo.
Wstała smętnie od komputera. W głowie miała tysiąc myśli. Jedną znała z pewnością „Kamila, damy radę razem, Kamila przestań, Kamila, moja droga”. Oczy załzawione usiadły na łóżku. Położyła głowę na ulubionej poduszce i wzięła do ręki misia, od Niego. Przytuliła Go i w tym momencie zaczęły kapać jej łzy. Pierw pomału. Spojrzała mu w oczy i co z nich odczytała? „Nie powinnaś, jak mogłaś”. Jak mogłam zapytała siebie? I w tej samej chwili przypomniała sobie jak wygląda On, gdy płacze. Poczuła ukłucie w sercu. Za chwile przypomniała sobie jak wygląda On, gdy ma podkrążone oczy. Ścisnęła misia wbijając paznokcie w swoją skórę. I ten obraz, gdy jest przeniknięty smutkiem i do Nikogo się nie odzywa. Miś przemawiał Jego głosem. Włączyła głośno muzykę, aby stłumić własne sumienie. Zawsze działało. Otarła łzy. I wtedy przypomniała sobie jak on siedział obok, jak tańczyli razem, jak bili się na podłodze i jak bardzo Go wtedy pokochała. Zmieniła stację z eski na radio zet i w tle usłyszała „dla Damiana- Only hope”. Nie wytrzymała. Dawno nie urządziła takiej histerii. Płakała to chyba za mało powiedziane. Schowała twarz w poduszkę i wyła. Wyła jak małe dziecko. Wyła jakby kogoś zabijano. Wyła a serce kuło jak nigdy. Jak bardzo chciała wtedy umrzeć. Wstydziła się tego, co zrobiła. I wie jedno. Że On również o Niej myślał tego wieczoru. Czuła to. Usnęła nad ranem, wykończona wspomnieniami. Na suficie wciąż malowały się Ich twarze. Współ objęci, uśmiechnięci, kłócący się i ta ostatnia, gdy dawała mu tą głupią rozmowę.
Tęsknota zabija. Moja psychika składa się już z kilku drobnych kawałków, kilku śmieci i kilku banałów.
Najgorsze, że nie ma osoby, dla której byłabym wszystkim. Nie ma osoby, która mogłaby mnie kochać na dobre i złe. Za to powiększa się grono osób, które mają o mnie złe zdanie. On robi to celowo. Chce mi pokazać jak wiele potrafi. I udaje mu się przekupić kolejne osoby. A ja nie mam już sił o nie walczyć. Ot, co. A ja dalej uważam, że przyjaciela ma się tylko jednego. Tego naj. I to On dla mnie Nim jest. Bo rozumiał Jak nikt, bo tulił jak nikt, bo kochał i okazywał to tak, że czułam się mu potrzebna. Teraz czuję się jak zbędny dodatek do życia kilku osób.
Jedyną osobą, która mnie potrzebuje jest Niki. Dla niej dzisiaj rozpoczęłam z uśmiechem nowy dzień. Dla niej będę dalej żyła. I już myślę, gdzie pójdziemy i co będziemy robiły.
Brzydzę się tym światem. Jednak mam honor, który nie pozwala mi się przestać uśmiechać. Bo mam również marzenia. O które będę walczyła. I mam siłę, której nikt mi nie zabierze. I mimo, że dziś stale krążą w oczodołach mych łzy to jednak w jednej nanosekundzie przed opuszczeniem progu domu wklejam uśmiech. Taki nawet szczery mi wychodzi.
skomentuj (1)
List jedenasty!
Mały Książe!
Jechałam samochodem i słyszałam słowa:
Są takie chwile, gdy nie masz więcej sił. Nie mam sił. Funkcjonuję jak marionetka. Szkoła, dom, obiad, chwila odpoczynku gdzie nawet oczu nie mogę przymknąć, gdzie siłą podtrzymuje powieki i wracam do nauki. Ten tydzień był straszny. Najgorszy, jaki przeżyłam. Wcale nie kłamali, mówiąc, że ta szkoła jest bezwzględna.
Są noce, gdy nie masz dokąd iść. Myśli błądzące po niebie, na którym nie ma gwiazd. Lubię tą ciszę bezwzględną wokoło mnie.
Są słowa, co kradną życia sens. Słowa krzywdzące innych w moją stronę. Najbardziej bolą Twoje Magdo. Kiedyś to ze mną się śmiałaś. Kiedyś to ze mną milczałaś. I kiedyś to obok mnie spędzałaś każdą przerwę. Wyjątkowo mocno Cię podziwiam. Bo udajesz bardzo silną wypowiadając te wszystkie słowa na mój temat, o których myślisz, że nie wiem. Zaskoczę Cię, wiem. I nie zapominaj,że to ja znam Twoje sekrety i słabości. Jakbym chciała dawno zjechałabym Cię z góry na dół tylko wiesz, co? Nie warto. Dziś już nawet nie reaguję, gdy ktoś mówi „nie ma jej”, gdy nauczyciel czyta Twoje imię w dzienniku, gdy nauczyciel oddaje sprawdziany nie interesuję się tym, co dostałaś. Dziś po prostu jesteś jak osoba nieznajoma, z którą wcale nie chce mi się rozmawiać. Dziś nawet Twoje spojrzenie pełne litości i bezbronności nie wywołuje u mnie entuzjazmu „moja mała myszka”. A byłaś nią bardzo długo. I serce mi się krajało, gdy wiele razy płakałaś. Dziś nie wiem jakbym zareagowała na Twe łzy.
Są myśli, co mogą zabić cię. Myśli o mojej obojętności na wszystko. Nie chcę być obojętną.
Są takie miejsca o których nie wie nikt. Miejsce spotkań z Markiem, tam było uroczo. Miejsce spotkań z Damianem. Bo tam mam wspomnienia. Miejsce nad rzeką, w ciszy i samotności.
Są tacy ludzie, przez których płyną łzy. Damianie mijasz mnie jakbyś mnie nie znał. Idziesz szczęśliwy nie wiedząc, jaką krzywdę mi wyrządziłeś. Masz sparzoną psychikę. Nie patrz na mnie więcej tak, bo to boli. Na szczęście coraz mniej. Chyba pomyliłam się określając to tak wielkim uczuciem. Bo szczera przyjaźń to inna gra. Gdybyś dziś przyszedł i mnie przytulił pewnie rzuciłabym Ci się w ramiona a za chwile odparła „to się nie uda, odejdź”. Jutro zaś powiem to samo bez rzucania się w ramiona.
Są też marzenia, które nie spełnią się,
I do stracenia wszystko jest
I schowam pragnienia, by nikt nie zabrał ich,
Na samym serca dnie i w każdym słodkim śnie,
Gdzie mogą spełniać się,
Bo tutaj jest za dużo gorzkich łez,
Straconych lat i pustych dni,
Idealny świat z brakiem wolnych miejsc,
Gdzie musi być ciemność by były sny,
Są takie czasy, gdzie nie jest łatwo żyć,
Są obietnice, które nie znaczą nic,
Jest także miłość i wiara w lepsze dni,
Dopóki życie się w nas tli,
I schowam pragnienia, by nikt nie zabrał ich,
Na samym serca dnie i w każdym słodkim śnie,
Gdzie mogą spełniać się,
To tak jakbym siedziała w jakimś kinie i oglądała ponury film. To tak jakbym chciała wstać a ktoś trzymał mnie i syczał „siedź, oglądaj, zasłużyłaś”. Wczoraj oglądałam pierwszą część i bardzo płakałam. Dzisiaj oglądam drugą. W jednej ręce trzymam popcorn, w drugiej zimną colę. Mam już chusteczki. Ocieram jednak nimi usta pełne brudu i idę dalej. Na mej twarzy nie ma już ani jednej łzy. Film sprawia mi wręcz radochę. Widzę swoje błędy i wyciągam z nich wnioski. Mogę rzec „życie jest piękne”. Bo wszystko zależy od punktu widzenia. Gdy mówiłam „chcę stąd uciec” zrozumiałam, że te problemy zawsze będą się za mną ciągnęły. Bez znaczenia, w jakim miejscu będę. Trzeba posiąść umiejętność godzenia się z rzeczywistością i neutralność. Obojętność na ludzi, którzy ranili. Obojętność na tych, co byli ważni i odeszli. Obojętność na obce, fałszywe twarze. A ja chyba posiadłam ten dar. Po wielu nocach beztroskich łez zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi. Aby kiedyś być w życiu kimś, trzeba najpierw być sobą.
Miłość jest jak ogień, którzy grzeje, ale też parzy. Po pewnym czasie zaczyna go jednak brakować i się wraca.
Wojtek dziękuje za te słowa.
Nie łatwo zrozumieć, co w mej duszy gra. Ja po prostu dojrzałam, zmieniłam się. Na dobre czy złe? Sama nie wiem. Mniej we mnie podłości, mniej złości. Dostrzegam to, co wokoło mnie. Staram się inaczej oceniać ludzi. Gdy ktoś robi źle nie myślę „nienawidzę”, lecz „może chciał, aby było inaczej, może nie przemyślał”. Staję się lojalna wobec ludzi i dostrzegam ich zalety. I kto by pomyślał, że wszystko przez jednego optymistę, który napisał wyżej wymienione słowa i który uświadomił mi, że nie warto się poddawać. Muszę przekazać tą umiejętność dalej. Moim aniołkom, Madzi i Tysi. Aby się częściej uśmiechały, bo życie bez ich uśmiechu jest ponure. Czuję, że się uzależniam spowrotem od ludzi. Tym razem od dwóch urodziwych panienek.
Facile est enim tenores adhuc animos componere, difficulter reciduntur vitia, quae nobiscum creverunt.
Bo łacina ładna jest;]
skomentuj (1)
List dziesiąty!
Kochany!
Oglądając film Dirty Dancing płakałam.
Taniec był moim marzeniem. Taniec był dla mnie spełnieniem.
„Gdy tancerz tańczy ziemia pod nim jest święta”
W tańcu czułam się wolna. Muzyka pobudzała zmysły, działała na emocje. Nie czujesz nic. Nie udajesz nikogo. Liczysz się tylko Ty i Twoja pasja. Lecisz, fruniesz w przestworza. Ogrywasz najtrudniejszą z ról. Musisz okazać wszystkie uczucia począwszy od miłości, namiętności kończąc na kłótni, złości. Moim ulubionym jest rumba. Gra zmysłów. Każdy ruch jest powściągliwy, pełen seksu i namiętności. Zmysłowy czar otacza parę. Jedynym czego pragną jest dotyk i pocałunek, pieszczota i rozkosz.
Zdrowie odebrało mi marzenia. Wiem jednak, że ja i tak wrócę do tego. Nie łatwo rezygnować z marzeń. Gdy słyszę muzykę zapominam o bólu. Nawet przeskakująca rzepka mi nie przeszkadza. Lekarze są przeciwni. Nie mają jednak prawa by odebrać mi to, co najbardziej kocham. Nie pozwolę. Wrócę i tego jestem pewna.
"Rzecz nie w tym, aby poznawać swój los, ale w tym, aby samemu go stwarzać."
Stefan Pacek
Będę silna. Potrafię być murem, który ciężko zburzyć. Wolę zginąć, jako Ikar, który walczył o swoje marzenia, niż jako Syzyf, który stale wykonywał tą samą pracę- bez sensowną, monotonną.
Chcę mieć przyjaciół szczerych. Będę, zatem i ja szczera. Chce by mnie kochali i okazywali to. Będę, zatem i ja im okazywała uczucie. Chcę by byli na dobre i złe. Będę, zatem i ja na dobre i złe.
Chcę być lekarzem. Będę, zatem zmagała się z marzeniami. Będę, zatem więcej się uczyła i starała się, aby to osiągnąć.
Chcę miłości, lecz nie będę jej szukała, na siłe. Sama mnie znajdzie. Miłość to wybór i wierność wyborowi. Na razie po prostu nie mogę nikomu nic zagwarantować. Dopiero uczę się miłości. Dopiero poznaję jej tajemnice. Dopiero, gdy poznam ją dogłębnie powiem „jestem gotowa”.
Chcę pomagać dzieciom i będę im pomagała. Zapisuje się na wolontariat.
Chcę mieć domek na wsi i kupię sobie takowy. Gdy tylko skończę studia wybuduje piękny dom. Mój dom.
Nie ma rzeczy nie możliwych. Są tylko rzeczy trudne do osiągnięcia.
-Jesteś odważna?
-Jestem.
-Zatem dokonaj to.
-Boję się.
-Czego się boisz?
-Nie wiem.
-Kto się boi, nie wiedząc właściwie, czego, podwójnie się boi. Ivo Andrić
-Zatem mam walczyć?
-Owszem, życie to ostry miecz, na którym Bóg napisał walcz, kochaj i cierp.
skomentuj (0)
List dziewiąty!
Książe!
Oczy załzawione nie chcą Cię już oglądać. Może chcą, ale przecież się przed nikim nie przyznam, prawda? Najgorszej przyznać się przed samą sobą. Ból nieziemski. Pierwszy raz wiem, co to znaczy stracić ukochaną osobę. Ostatnio pewna osoba uświadomiła mi coś „przecież Ty go już nigdy nie odzyskasz, wiesz o tym?”. Odparłam, że tak i odeszłam z lekkim uśmiechem. Nikt jednak nie wie, że przystanęłam, poczułam wielkie ukłucie w sercu i przed oczami stanęły te wszystkie chwile. Trudno obrać to w słowa. Osoba, z którą spędzasz każdą chwilę, osoba, którą tulisz, obok której leżysz i rozmawiasz godzinami, osoba, która daje Ci komórkę, listy, rozmowy z innymi do czytania, osoba, która jest całym światem staje się nikim. Nie możesz nawet przystanąć i spokojnie jej się przyjrzeć. Bez większego drgnięcia w sercu. Patrzysz z żalem, serce szybciej bije, ale to nie to samo uczucie. To nie motyle w żołądku ani przyśpieszony puls. To po prostu wielki ból. Przechodzisz obojętnie nie mówiąc nawet „cześć”. Mijasz jak przechodnia na ulicy a w głowie myśl „przecież był mi najbliższy”. Wielkie wspomnienia, małe westchnienia. Zmieniłam swoje podejście. Nie umiem zmienić uczuć. Wiele mi dała ta zmiana. Jestem silna. W środku. Nawet nie mam sił o Ciebie walczyć. Nawet nie chce mi się odpisać na Twoją wiadomość. To jak wieczny sen, z którego nie chcę się obudzić. Pojawiasz się w moich myślach, marzeniach. Jesteś jednak nie osiągalny dla moich dłoni. Pojawiasz się w moich snach. Tamten, sierpniowy. Nie mogliśmy się sobie rzucić w ramiona i wyznać uczucia? Nie mogliśmy, prawda? Zawsze musimy wszystko komplikować. Ty jesteś skomplikowany, ja jestem skomplikowana. I oboje jesteśmy zagubieni. Tylko, że ja powoli wracam na swoją drogę. Ty zostajesz w tyle. Obracam się i uśmiecham. Przecież byłeś mi bliski. Trudno jednak zrozumieć to, że już Ciebie nie ma i nie będzie. Często pisze smsy i kasuje. Często pisze na gg i nie wysyłam. Mija pół roku odkąd Cię nie ma. Odkąd nie ma tamtego człowieka. Ze łzami wyrywam kolejną kartkę z kalendarza. Jutro wstanie nowy dzień i będzie lepiej. Czemu nie mam do Ciebie złości? Nienawiści? Nie potrafię. W mym sercu nadal jest Twoje miejsce. Dalej jesteś w Nim. Jedyne, co mogę zrobić to obojętność na to wszystko.
Spójrz na mnie ostatni raz. Powiedz jak zawsze „kocham Cię, damy rade razem”. Przytul czule jak tylko Ty potrafisz. Ogrzej dłonie swoimi wielkimi łapkami. I pocałuj w nosek.
Nie sprawiedliwe, że można tak kogoś mocno pokochać.
Gdy na dyskotece usłyszałam „nie ważne, co dziś dzieli, lecz co łączy nas” pomyślałam, że jednak więcej łączy niż dzieli. Dzieli jakieś pół roku żalów i wyrzutów. Łączą trzy wspaniałe lata.
Wzbić się ponad wyżyny, ponad góry.
Lecieć daleko w obłęd i chmury.
Jak Ikar gonić swoje marzenia.
Przeszłości mówić „do widzenia”.
Nie mieć żalu o to, że się skończyło.
To, co kiedyś piękne tak było.
Zostawić przeszłość w tyle za sobą
I lecieć w otchłań nieznaną, nowa.
Lecieć ku słońcu miłości i wierze.
Przecież to najważniejsze przymierze.
Przymierze z człowiekiem, którego pokochasz.
Któremu swe serce oddasz.
Którego ramiona będą przystanią.
I z miłością na zawsze pozostaną.
Bo to, co w życiu najważniejsze
Nie zawsze jest to pierwsze.
Czasami gonimy za pieniądzem, sławą
.Nie patrząc, która jest godną postawą.
A ja nie chce dalej tak żyć.
Chcę w miłości tonąć i śnić.
Perfidnie chwalę się tym, co stworzyłam.
Jeszcze kilka słów dla kogoś, kto wiem, że to przeczyta i pewnie powie, że to nie dla Niego, doskonale wiedząc, że dla Niego.
Serce Twoje jest mą przystanią
Przy której smutki małe się staną.
Ramiona Twe moją ostoją,
Które mnie czule tak obejmują
Wtedy, gdy wiarę w życie zatracam
Ty mówisz me imię a ja na ziemie powracam.
Wystarczy mi jedno słowo, jeden Twój gest
By wierzyć, że wszystko ma jakiś sens.
Gdy mówisz tak mało, a ja tak wiele
Jedna myśl w głowie mej „przyjaciele”
O przyjaźń warto dbać.
W przyjaźni z Tobą warto trwać.
Akceptuje Twe wady powiem Ci szczerze.
I w Twoją szczerość również dziś wierzę.
Wierzę, że tylko lepiej może być.
Gdy uśmiech Twój się pojawi szczęśliwi my być ;];]
Zdolaniacha jestem. Magdo dla Ciebie!
skomentuj (2)
List ósmy!
Maleńki!
Mówiłam Ci, że te walentynki będą najgorszymi w moim życiu? I tak się stało. Wymyślił je ktoś egoistyczny. Ktoś, kto myślał o zakochanych a zwykłych ludzi olał, ładnie mówiąc. Wieczór spędziłam na wpatrywaniu się w niebo i słuchając ulubionych piosenek o tym dennym uczuciu. I nagle wszystko się zmieniło. Zaparzyłam kubek gorącej herbaty i smsowałam z kimś dwie godziny. Z kimś, z kim pisać nie powinnam. Z kimś, kogo znać nie powinnam po tym, co mi zrobił. Los lubi wykręcać figle. Smsowało się aż zanadto miło. Nie powinno prawda? Nie chcę znowu wpakować się w chorą relację i chory związek. Zawsze wybieram niewłaściwe osoby, gdy wokoło tyle odpowiedzialnych i cudownych mężczyzn.
Boję się, co będzie dalej. Jednocześnie uśmiecham się. „Nie mów, że walentynki są głupie, przecież się nie skończyły jeszcze a piszemy i jest miło chyba, prawda?” No tak. Było miło. Na tym musi pozostać. Niech ktoś zaknebluje mi ręce, serce, usta. Nie powinnam. Nie mogę. Nie ten. Nie on. Nie pisz z Nim. I dupa, dupa, dupa. Pisałam.
Wrażenia? Że dziwnie się czuje. Stale słyszę plotki. Nie chcę opierać się już na plotkach. Mylne wrażenie mogą robić, jak o mnie. Plotki skrzywdziły mnie do sedna. Gorzej się nie dało zranić słowami. Może i tutaj się mylą?
Nie mogę się od Niego oderwać. Nie pozwól mi na to malutki. Nie pozwól. Ześlij kogoś innego. Proszę.
I kolejny raz słyszę „słucham eski a Ty?” „ja też” „coś nas łączy”.
Miał racje.
Wolałabym jednak, aby nie łączyło.
Zrób coś z tym.
skomentuj (0)
List siódmy!
Kochanie!
Chcę krzyczeć. Będę krzyczeć.
Świat jest niesprawiedliwy.
Boli. Najmocniej, gdy najbliższe osoby zawodzą. Jestem, jaka jestem. Nie potrafię się zmienić. Pewne cechy można a pewne są cechami wrodzonymi, nabytymi. Może gdybym urodziła się w innym czasie, w innym miejscu byłabym inna. Jestem jednak taka. Czasami zła. Czasami ranię. Bo jestem do cholery tylko człowiekiem.
Boli. Najmocniej, gdy wszyscy za plecami plotkuję. Gdy wszyscy patrzą z zawiścią. Gdy najbliższe osoby wyśmiewają.
Może po raz kolejny się pomyliłam? Może los segreguje ludzi i wylądowałam nie u tych, co trzeba? Może nie pasuje do nich?
Moje ciało a serce to dwie inne rzeczy. Czasami czuję się jak zupełnie inna osoba w danym ciele.
Potrafię nabijać się z własnych wad. I robię to. Bardzo często. Potrafię być ironiczna wobec samej siebie. Wszystko ma jednak swoje granice, których nie można przekraczać.
Użalam się nad sobą? Być może. Tylko, że los stale mnie przewraca. Nie pozwala mi się podnieść. Ciągle od Niego dostaje. Wszyscy spoglądają na mnie z góry. Wszyscy uważają za słodka niewinną lalę. Wszyscy krytykują. Stale plotkują. Straciłam dwie najważniejsze osoby w moim życiu. Nie mam, do kogo się przytulić. Nie znoszę mojego domu. Wolałabym wieś. Tam jest spokojniej. To nie to samo.
Powinnam zmienić otoczenie. Zacząć się zadawać z Panienkami „och” „ech”. Za taką mnie macie. Wy wszyscy. Za słodziutką lalunie, która nie ma w głowie nic poza nowymi ciuchami i imprezami. Za taką mnie uważacie. I to boli wiecie? Boli, gdy wytykacie wady. Nawet nie wiecie jak stajecie się podobni do tych wszystkich. Miałam wiele osób, które uważałam za przyjaciół, którzy wydawali się przyjaciółmi. Okazali, że wcale nimi nie byli. Ale mój Damian nigdy przenigdy nie przekraczał pewnych barier. Mój Damian wiedział, na ile może sobie pozwolić, aby mnie nie zranić. Mój Damian kłócił się ze mną, ale tak bym nie cierpiała. Dokąd był przyjacielem.
„Nawet wśród ludzi można czuć się samotnym” Pamiętam ten spektakl. Dziewczyna miała wiele przyjaciół. W pewnej chwili straciła wszystkich. Bo „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” to święte słowa. Już nie raz się przekonałam. I pamiętam też, że po nim wracałam do domu jak zwykle z Nim. I że wzięłam Go pod rękę. I spojrzałam w uśmiechu myśląc „nie jestem samotna, mam skarb”. Dziś nie mam skarbu. Nie mam. On był naprawdę najważniejsza osobą w moim życiu. Nikt nie zajmie Jego miejsca. Nikt. Chciałabym byś poczuł te łzy, zobaczył i dotknął mą opuchniętą twarz. Chciałabym być tu był. Choć przez chwile.
Jutro 14 Luty. Kiczowate serduszka wiszą na każdym sklepie, kiosku. Nie znoszę walentynek. Zakochani trzymają się za rękę czule patrząc sobie w oczy. Zapewniają siebie o uczuciu. Są w tym dniu wyjątkowo mili i szczęśliwi. Ten dzień spędzałam zawsze z kimś ważnym. Pierwszą miłością, przyjaciółką, chłopakiem. W tym roku spędzę go sama. I wcale, ale to wcale nie jest mi dobrze, że nie mam, dla kogo wysłać tej kiczowatej karteczki.
W takim dniu sama siebie nienawidzę.
Mogę siebie poniżać, ale tylko ja. To, że patrząc w lustro syczę do siebie „jesteś żałosna”. To, że powielam jego słowa „Kamila jakbym mogłabym Cię zbeształa”.
Chyba wole być sama. Przywyknę. Wtedy wiem, że sama siebie nie zranię.
skomentuj (2)
List szósty.
Mały Książe!
Czuję się jak nakręcona pozytywka a chyba nie powinnam się tak czuć.
Nawet wieczna migrena przestała mi przeszkadzać. Bezsenne noce to już przyzwyczajenie. Podkrążone oczy, które tak ładnie maskuje korektorem to paradoks. Poranny brak śniadania i silna kawa z 4 łyżeczek to zwyczaj. A popołudniowe kolejne dwie to uzależnienie. Tak żyję, tak funkcjonuję –sztucznie.
Uświadomiłam sobie bolesny fakt dorastania. Rok temu byłam inną dziewczyną. Gdy patrzę na wszystkie zdjęcia podziwiam siebie. Miałam determinacje i siłę walki.
Miałam cele i marzenia.
Byłam wiecznie uśmiechnięta i roześmiana.
Dziś czuję otaczającą mnie monotonie. Gdy stałam pod blokiem z psem i patrzyłam na tą szara ponurą ulicę. Na smętny obraz błota a na drzewach pąków. Chłopców w bramie z papierosami w ustach i dziewczyny, które na siłę pakują im języki do ust, aby się przypodobać.
Czuję wewnętrzne obrzydzenie.
Brzydzę się tym światem.
Tak bardzo, że mam ochotę na niego zwymiotować.Chcę coś robić, czuć się komuś potrzebna. Chcę zająć czymś swój czas. Nie potrafię, nie chcę siedzieć bezczynnie. Mój urocze kolanko odmawia możliwości zatopienia się w taniec. Co daje taniec? Taniec to wewnętrzny spokój. Taniec to poryw zmysłów. Gra ciał. W tańcu jest się inną osobą. Taniec to moje uzależnienie. Moja pasja. Zdrowotne problemy mi ją odebrały. Chcę zapisać się do szpitala jako wolontariuszka. Chcę chodzić i pomagać opuszczonym dzieciom. Chcę by mnie potrzebowały.
Chcę biegać codziennie rano. Chcę móc wyjść rano w piżamie i odetchnąć świeżym powietrzem. Chcę usiąść za domem i podziwiać wschody i zachody słońca, kwiaty, rośliny, zwierzęta. Chcę mieć swój własny ogródek. Chcę posadzić swoje drzewo, które nazwę Twoim imieniem.
Mam dość spalin, brudu, monotonii. Mam dość miasta.
Czasami sama nie potrafię odnaleźć własnego ego.
Czasami sama siebie zadziwiam.
Po prostu czasami sama z sobą nie wytrzymuje
skomentuj (1)
List piąty.
Książe!
Miałam sen. Tak dziwny sen.
Był w Nim Damian. Nad rzeką. Nad tą rzeką, nad którą zaiskrzyło. Nad tą rzeką, nad którą stanęłam smętnie z boku a on podszedł. Wtedy spojrzałam mu w oczy i zrozumiałam, że to ten mężczyzna. Ten, któremu powierzyłam me serce, mój los. Ten, który tak szybko odszedł zabierając wszystko. Wierzę, że można w życiu kochać dwie osoby. Wierzę, że gdy przyjdzie to, co doskonałe zniknie to, co częściowe.
Później pojawił się Grzesiek. Nie widziałam Jego twarzy. Płakałam nad odejściem tamtego i zjawił się ten. Przytulił mnie a ja się wypłakałam jak dziecko. Śmiał się, że można kogoś tak mocno pokochać. Zdenerwował mnie. Wykrzyczałam mu, co o nim sądze. A on powiedział, że się mylę i, że mi to udowodni.Obudziłam się w krzykiem „nie chcę”. Zerwałam rodziców na równe nogi.
Chyba napisze listy. Chyba pochowam zdjęcia. Wrzucę wszystko do jednego worka i wyrzucę do rzeki. Albo spalę patrząc jak wszystko zamienia się w popiół. Książe, gdy patrzę na moich dziadków jestem pełna podziwu. Kochają się mimo wieku. Kochają się i co najważniejsze okazują tą miłość. Ona patrzy w Niego jak w obrazek, mimo, że minęło 44 lata odkąd są małżeństwem. On mówi do niej „żabciu” i trzyma ją za rękę czule patrząc w oczy. Są wzorcem do naśladowania. Oprócz silnych barier związku posiadają bezgraniczną miłość.
W takim momencie zrozumiałam, że nie potrafię być za kogoś odpowiedzialna. Mogę być obok. Mogę pocieszać. Mogę tulić, całować, pieścić. Mogę wspierać. Mogę prawie wszystko. Ale nie jestem gotowa by przyjąć kogoś los i życie w soje ręce. Nie mogę powiedzieć „tak”. Może wtedy, gdy uczucie przeleje mą duszę wszystko się zmieni. Na razie nie potrafię. Może nie mam, dla kogo próbować.
Dawno, dawno temu do pewnego mistrza przyszedł człowiek i powiedział, że nie może znaleźć dla siebie partnerki, która by mu odpowiadała i którą kochałby do końca życia.
- A jaka miałaby być ta kobieta? - zapytał mędrzec.
Człowiek zastanowił się chwilę, a potem rzekł:
- Tęsknię do kobiety kochającej, mądrej, odpowiedzialnej, szlachetnej, radosnej, czułej, wrażliwej, delikatnej, pięknej, zmysłowej, zaradnej, silnej, samodzielnej... która kochałaby mnie do końca życia.
Dodał jeszcze kilka równie rzadkich cnót, po czym zapytał mnicha, co ma począć.
Mędrzec zajrzał mu głęboko w oczy i powiedział:
- Znam absolutnie pewny, lecz bardzo trudny sposób, dzięki któremu spotkasz właśnie taką kobietę.
- Jaki to sposób?! - zapytał ucieszony człowiek. - Jeśli mi go zdradzisz, oddam ci wszystko, co posiadam!
- Niczego od ciebie nie potrzebuję - odpowiedział mistrz. - Musisz mi tylko przysiąc, że z niego skorzystasz.
Człowiek przysiągł na wszystkie świętości, że zastosuje się do rady mędrca, a kiedy trochę się uspokoił, mistrz z naciskiem wyszeptał mu do ucha:
- Jeśli pragniesz spotkać kobietę kochającą, mądrą, odpowiedzialną, szlachetną, radosną, czułą, wrażliwą, delikatną, piękną, zaradną, silną i samodzielną - to najpierw sam musisz się takim stać. Tylko w ten sposób ją znajdziesz. A nawet jeśli jej nie spotkasz, nie będzie to już wtedy miało dla Ciebie większego znaczenia.
Chyba rozumiem sens tych słów. Chyba dojrzałam. Jeszcze trochę. Dajcie mi czas.
skomentuj (0)
List czwarty!
Mały Książe
Coś się dzieje. Nie obok. Nie w świecie. Lecz we mnie.
Stale myślę "nie lubię" stale czuję "nie chcę" myślę "nie powinnam".
Nawet wsród ludzi można być samotnym.
Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko.
Dlaczego moja droga jest zbyt kręta? Dlaczego los stale mnie doświadcza? Dlaczego na mojej drodze są same wyboje, dziury o które ciągle się potykam?
Na tyle pytań nie znam odpowiedzi.
Na tyle pytań boję się szukać odpowiedzi. Otoczyłam się murem. Pora go zburzyć.
Chcę by ktoś ogrzał moje zimne dłonie. By ktoś odsunął włosy z twarzy i pocałował zadziorny nosek. By ktoś nasycił się zielenią połączoną z piwnym kolorem mych oczu. Chcę by ktoś był przystanią, gdy mi źle i smutno. Bym mogła wbić się w męskie silne ramiona i zwyczajnie popłakać. By ktoś mówił, że ładnie dziś wyglądam. By ktoś mówił, że jestem kochana. By ktoś był, kochał i pokazywał to. Czy za wiele wymagam?
Każda mała dziewczynka miała ideał. Mój to czarny, opalony z ciemnymi oczami. Męski i rycerski. Aby Jego dłoń mogła pomieścić moje małe rączki. Aby Jego ciało mogło ogrzać moje ciało. Aby Jego serce łączyło się z moim sercem.
Szukam. Czekam. Mój Mały Książe. Tak jak Ty wiesz?
Marzenia są najlepsze na oderwanie się od rzeczywistości. Marzenia pozwalają zapomnieć.A ja jestem gotowa by przyjąć miłość. Dużo rozumiem. Coegello uświadamia nas, że to jest uczucie, którego nikt nigdy nie poznał dogłębnie. A je chcę go doświadczyć, chcę je zdobywać, chcę o nie walczyć!
Mały Książe pochwale Ci sie moim szablonikiem i Moimi aniołami.
Zdolniacha jam.
I moje oko w górze.
I nosek. Lekko duży ale zadarty.
skomentuj (0)
List trzeci.
Mój Mały Książe!
Jednak szczęście istnieje. Dałeś mi go odczuć dzisiaj. To On mi je daje. Zawsze zresztą dawał. Pamiętam jak dziś.
Siedziała na plaży. Nogi miała podkurczone a głowę pełną wspomnień. Patrzyła w fale. Morze było takie spokojne. I wtedy przypomniał jej się sen. Sen tak bardzo realistyczny. Była dzieckiem. Miała 11 lat może. Śnił jej się blondyn o czarującym uśmiechu i zielonych oczach. Cóż wtedy pomyślała? Nie znam takiego. I żyła dalej. Pewnego dnia poznała Jego. Nienawidziła Go, bo ranił jej kolegę i swojego zresztą też. Tyle się o nim nasłuchała, że nie chciała Go znać.
Miała zatańczyć i zrobić mu na złość. On jednak zawrócił jej w głowie. Przetańczyli całą noc, po czym pożegnali się pocałunkiem. Przelotnym, lecz trwałym. Całą noc myślała o Jego ciepłych dłoniach i słodkich ustach. Jakże bardzo zawrócił jej w głowie! Trwała tak w tym uczuciu nieokreślonym broniąc go, czekając i wybaczając mu wszystko. Dwa razy się nie wchodzi do tej samej rzeki? Ona nie potrafi określić ile razy wchodziła. I ciągle chce jeszcze i jeszcze. Wracali do siebie, bo żyć bez siebie nie potrafili. On mówił, że to przeznaczenie. Ona nazywała to chorobą. Wtedy też zrozumiała, że zna tego człowieka jakby od zawsze. Przypomniał jej się sen. Mój Książe, to nie może być on, rzekła. Odkurzyła cały pokój i znalazła pamiętnik pisany rękom jedenastolatki. To jednak on okazał się chłopakiem ze snów. To on. Po 3 latach wspólnej walki o uczucie dali sobie spokój. Nie wytrzymali jednak. Jak zwykle i znowu trwają w tym przelotnym ale jakże trwałym uczuciu.
Wtedy w tym dniu na plaży miała wyrzucić list i pożegnać się z nim i wspomnieniami. Nie potrafiła. Nie potrafi bliżej tego sprecyzować, ale nie mogła. Ciepłe fale muskały jej ciało a ona rozkoszowała się wakacyjnym słońcem. Myślała o nim. Zadzwoniła. I milczała. Wtedy zrozumiał i powiedział „też Cię kocham”. Cóż w tych słów, jeśli są nie szczere? A jeśli są szczere to, dlaczego to nie ta miłość, o której marzyła? Na niektóre pytania i ona i on nie znają do dziś odpowiedzi. Gdy zabrakło tchu popiła zimnym piwem. I padła na kolana z bezsilności. I płakała. I tęskniła. I zrozumiała, że bez Niego nigdy nie będzie tak samo. Bo to, co zapisało się w pamięci to historia ich miłości. Historia jednej miłości.
Gdy człowiek idzie przed siebie nie czuje nic. Zwykła wolność. Dlaczego ja tak mocno uwielbiam Twój uśmiech? Wiatr wiał, ale nam to nie przeszkadzało. Zawsze padał śnieg. Ale to nic. Szczegóły to paradoks. Paradoks natomiast nie ma w tej chwili znaczenia. Liczy się tu i teraz. Liczysz się ja i Ty i ta bliskość. Trzeba wtedy brać jak najwięcej. Brać garściami. Bo chwila przeminie i nic z niej nie zostanie. Tylko zwykłe wspomnienie, które pewnie zatrze się tak realnie w pamięci jak każda inna chwila z Tobą. Czemu oglądnąłeś się za mną, gdy się żegnaliśmy? Czemu patrzyłeś z taką czułością? Znowu brnę i powielam swoje błędy. Jeśli jednak mam Cię utracić tak jak utraciłam mojego Damiana mam zamiar się nacieszyć każdą nanosekundą. Zatarły mi się różnice. Byłam pewna, że Jego nie stracę, że będzie obok i że zawsze będę dla Niego tą jedyna. Może nie kobieta a przyjaciółką. Byłam pewna, że Ty i tak odejdziesz. I co? Odeszliście oboje. Wiem, że niczego już nie można być pewnym w życiu i nie warto wierzyć w słowa „na zawsze”.
Ktoś rzeknie „kocham” – uwierz.
Ktoś rzeknie „szanuje” – uwierz.
Ktoś rzeknie „zależy mi’- uwierz.
Ktoś rzeknie „na zawsze”- nie wierz.
Ktoś rzeknie „do końca”- nie wierz. Nie warto skoro osoby, których jesteśmy pewni zawodzą. Więc i jak zaufać tym, których do końca nie jesteśmy pewni?
Krótki spacer, ale wiele radości.
Bo Ja.
Bo Ty.
Zresztą sam wiesz…
Kochany mój , tęskno mi za Damianem. Kocham tego człowieka. Gdyby był pewnie nie pozwoliłby mi się pakować w to gówno powrotem. Bo z tego nie ma wyjścia. Ale ja chcę. By dostać, choć odrobinę czułości. Chyba zasługuję? Szczególnie z tych ust, które tak bardzo na mnie działają. Jak żadne inne.
Gdzieś w głowie gra muzyka. I słowa „Zamykam oczy i spuszczam głowę,
Gdy widzę ciebie przypadkiem.
Gdy jestem w miejscach, gdzie byliśmy razem,
Przystaję i płaczę ukradkiem.”
I wiem, że odszedłeś nieodwracalnie. I wiesz, co? Brakuje mi Ciebie kochany! Brakuje!
skomentuj (1)
List drugi.
Maleńki!
Bardzo mi Ciebie brak. Przybądź do cholery! Ostatnio czuje się jak zwykła zabawka odstawiona w kąt. I co najgorsze odstawiona przez dzieci. Dzisiejsze dzieci. Po co nam ona jak są nowe, lepsze zabawki. Czy ja naprawdę musze być taka jak one, aby stać się „cool”? Czy naprawdę wszyscy musza spoglądać na mnie takim wzrokiem? Mam serdecznie dość. Nawet przestałam jeść. Twierdzą, że potrzebuje psychologa a to nasz świat potrzebuje psychologa.
Myślałam, że jesteś inny. Przeliczyłam się. Wierzyłam w to, że jednak dasz mi szansę. Po co pisałeś skoro nadal mnie unikasz? Nie wiesz, co znaczy odpowiedzialność za drugą osobę? Nie wiesz, co znaczą słowa „na zawsze”? Nie wiesz, co to przyjaźń? Miłość? Chyba jednak nie w tym D. się zakochałam. Zdecydowanie nie w tym. Nawet nie chcę już należeć do Ciebie. Po prostu nie potrafię się dostosować do obecnej osoby w Twoim ciele. I lepiej będzie jak odejdę. Bo aby zachować tamte chwile, muszę pamiętać i kochać na zawsze tamtego D. Nie chcę zaczynać nienawidzić tego. Nie chcę do cholery!
Tak, pamiętam. Zachód słońca. Pamiętam. Skoro kochasz mnie to udowodnij. Daj mi rękę a będę z Tobą. Obiecaj tylko, że się ustabilizujesz. Obiecaj. Obiecaj mi to! Milczysz? Jak zawsze. Nie zmienisz się. Szkoda, że smętny kopciuszek nie potrafi powiedzieć „stop”. Uczyłam się żyć bez Ciebie półtora roku. I w jednej chwili szlag wszystko trafił.
I jestem samotna. Nikt mi Ciebie nie zastąpi Malwino! Nikt! Byłaś tą najlepszą przyjaciółką. Dziecinna przyjaźń a wpłynęła na moją psychikę. I tak trwa do dziś. Ty dawno zapomniałaś a ja pamiętam. Znalazłam nasze listy wiesz? I Ty też obiecywałaś na zawsze. I pomoc. I nazywałaś mnie siostrą. I zawsze i wszędzie razem. Brakuje mi Ciebie, kochana ma!
I wiesz, co słowa ranią! Nie mów „nigdy”, gdy nie jesteś pewny sensu i głębi słów. Zadają one ból, który przeszywa serce! Stałam się stanowczo za wrażliwa! A moje oceny…[…] Znowu siebie zawiodłam. Myślałam, że stać mnie na więcej.
Upadłam.
Nawet nie ma, kto mi ręki podać.
Zrozumiałam jednak, że długo nie utrzymam się bez gry. Zakładam maskę i wracam na scenę! Mały Książe, daj mi kogoś, kto pokocha mnie jak Ciebie róża. I daj mi kogoś, kto będzie lisem. Kogoś, kto zneutralizuje ból. Bo nic i nikt nie da mi zapomnieć o moim Damisiu i Malwinie.
Dzisiaj potłukła mi się szklanka pełna wspomnień.
2 CZERWCA. Pamiętam Twój smak.
I od dziś wspomnienia chowam w plastikowym kubku.
skomentuj (0)
List pierwszy.
Mój Mały Książe!
Naucz mnie kochać.
Kochać.
Bez podziałów.
Kochać bezgranicznie.
Przybądź! Tak bardzo Cię teraz potrzebuję! Ludzie mnie pogrążają. Wołam ostatkiem sił. Wołam o wolność. Rzekłabym, że straciłam kogoś. Nie mogę jednak. Nie można nikogo stracić, bo nikt nie należy do nas samych. Na tym polega wolność. A miłość opiera się na wolności. Miłość bez uniesień, miłość bez wymogów, miłość oparta na zaufaniu. Taka mnie ogarnęła i taka też zadała cios. Miłość oparta na przyjaźni czy też przyjaźń na miłości. Bez różnicy. Ważne, że dawało uśmiech. I odeszło. Stereotyp? Miłość wierna aż do śmierci?
Rzeczywiście, ba. Wielkie mi rzeczy. Brak powietrza w dzisiejszych czasach można zastąpić maską tlenową. Nie ma rzeczy niemożliwych. Zaczynają wynajdować wynalazki, które kiedyś nas zniszczą. Sami zatruwają to, co naturalne i dobre. Sami nas zabijają. Zaczynają zapominać o tym, co ważne w życiu. Pędzą za pieniędzmi i sławą. Cholera, Książe ja naprawdę nie rozumiem ludzi! Boją się końca światy a sami zwojują sobie zagładę. A ja jako malutka podjednostka upodobniam się. Bo komputer, aby pracować potrzebuje wszystkich części złożonych w jedną całość, scalonych. Jak jedna się wypala zastępuje się ją inną. Kochany mój! Ja nie chce być taka jak O N I ! Ludźmi ich nawet nie nazwę!
Zrozumiałam i umiem dalej żyć. Owszem to, co było ma ogromny wpływ na mnie. Bardzo, rzekłabym. A to, co czuje nie umiem już obrać w słowa. Jeden brudny talerz, trzy puste szklanki i głowa pełna wspomnień. Schowałam wczoraj Twój zapach do szuflady, dzisiaj zapominam pełne ciepła dłonie, jutro wyrzucę Twoje ciało na śmietnik. Nigdy jednak nie oddam im tego uśmiechu i moich najpiękniejszych zielonych oczu. Nie potrafię być taką, jaką byś chciał abym była. [Emanuje mi jakaś wewnętrzna potrzeba przynależności z Nim]
Bo on porusza moje ciało, a nie porusza duszy. Ba, nawet budzi złość i oburzenie swoją zminimalizowaną psychiką. Za to potrafi całować jak nikt. Potrafi doprowadzić do szaleństwa. Obecnością i słowem. Dotykiem i pocałunkiem. Pieszczotą i krótką chwilą. A wtedy tylko myślę „Boże, nie pozwól by to się kiedyś skończyło”
A Ty poruszasz dusze, a nie poruszasz ciała. Uwielbiam z Tobą rozmawiać godzinami. Piszesz tak romantycznie, że serce się kroi w pół. I jesteś wsparciem psychicznym. I wtedy myślę „Boże, nie zabieraj mi tego wspaniałego człowieka”.
Myślenie na złe mi wychodzi. Myślenie to coś, co mi szkodzi.
Nawet nie ma gwiazd na Niebie Książe. Mówiłeś, że jak będzie mi tęskno to jedna z gwiazd będzie się uśmiechała? Miałeś tam być Ty? Na jednej, jedynej planecie. I kogo mam obarczyć za niespełnione sny? Kogo?
Dorośli nie zrozumieją. Kochany mój, teraz to już nikt nie zrozumie. Dzieci i młodzież upodobniają się do dorosłych! Oddaj moje marzenia.
Oddaj choć jedną z gwiazd.
skomentuj (0)
Szablon wykonała
Claudia dla
Layout4you. Zdjęcia z
Foto Decadent, kartonik-
Ex-posed, tekst
Pidżamy Porno.